Gitara.org

Tapping. Nowe oblicze tappingu – Portato

W lipcu 2002 odkryłem metodą prób i błędów zupełnie nowe podejście do grania tappingiem oburęcznym. Motorem tego „swoistego” dla mnie odkrycia stały się dwa czynniki:

Spora krytyka niedokładności artykulacyjnych w nagrywanych przeze mnie utworach – samego mnie to mierziło jak słuchałem swoich mp3 – było sporo przypadkowych różnic głośności tak pomiędzy częściami utworów, jak i pomiędzy poszczególnymi dźwiękami.
Analiza filozofii i techniki fortepianowej Glenna Goulda.

Inspiracja

Przyjrzyjmy się bliżej po kolei tym czynnikom. Co jest przyczyną owych niedokładności w mojej grze (ale także w grze wielu tapperów, w tym nawet tych największych)? Jest to zastosowanie techniki legato, czyli używanie pull-off i hammer-on jako motoru napędzającego obu rąk. Z reguły pierwszy dźwięk w takim ciągu legato jest najgłośniejszy – uderzony z góry daje silny efekt perkusyjny (akcent). Ponieważ często jest to dźwięk przypadkowy (dyktowany przez zapis nutowy) otrzymujemy te głośne dźwięki w dziwnych miejscach – poza tym w długim ciągu legato słyszymy coraz cichsze dźwięki. Inaczej też zachowuje się legato na strunach basowych, inaczej na wiolinowych. Z innej strony – inaczej gra się legato w pierwszych pozycjach, a inaczej powyżej 18 pozycji. Tak jak powiedział Stanley Jordan w swoim artykule n/t tappingu oburęcznego – zawsze grając legato słychać przejścia z jednej struny na inną.

Drugim czynnikiem jest analiza nagrań i filozofii muzycznej Glenna Goulda. Każdy kto słuchał Bacha w jego wykonaniu wie o klarowności i czystości tych wykonań – nie ma tu miejsca na niedokładności dynamiczne spotykane w tappingu. Dodatkowo bardzo ważnym czynnikiem jest minimalne oddzielanie dźwięków granych w ciągu krótkimi pauzami. Jest to technika „portato” często zaniedbywana podczas nauki gry na pianinie na rzecz legato. Warto zaznaczyć, że te przerwy są minimalne – ledwo słyszalne.

Ponieważ większość moich wykonań określana była jako „zbyt legato” postanowiłem opracować technikę, którą określiłem sam jako „portato”. Nie jest to za pewne rzecz nowa, ale jak dotąd nie spotkałem się z opisem tej odmiany tappingu na stronach internetowych znanych tapperów (np. nie przeczytacie o tym w art. S. Jordana na temat tej techniki).

Opis techniki

Technika portato jest w istocie najbardziej legatowym z możliwych staccato. Idea jest taka: każdy dźwięk uderzany jest z góry – nigdy nie wykorzystujemy faktu, że struna tuż przed uderzeniem dźwięku brzmi. Po uderzeniu i wybrzmieniu każdego dźwięku odrywamy palec (zjawisko nie spotykane w tradycyjnej technice). Następny dźwięk jest uderzany w momencie kiedy struna już nie brzmi.

Cały problem w tym, że przerwy, jakie robimy pomiędzy kolejnymi dźwiękami powinny być tak krótkie jak to tylko możliwe. Przerwy te można przyrównać do przerw pomiędzy dźwiękami przy graniu kostką, czy przy szarpaniu strun palcami. Tak krótkie przerwy dają wrażenie, że gitarzysta gra tradycyjnymi technikami, a nie tappingiem.

Technika ta wydaje się być mało ekonomiczna. Wykonujemy znacznie więcej ruchów palcami. Dodatkowe odrywanie palców wydaje się spowalniać cały proces wydobywania kolejnych dźwięków. Coś w tym jest, aczkolwiek siła fizyczna użyta przy graniu portato jest znacznie mniejsza, niż przy legatowym łączeniu dźwięków. Dzieje się tak głównie ze względu na brak pull-off, które napędza „opadające” dźwięki w technice legato. To bardzo ważny atut tej techniki.

Korzyści

Zyskujemy przede wszystkim wyrównaną, albo raczej kontrolowaną dynamikę dźwięku. Grając w ten sposób nie usłyszymy wielkiej różnicy pomiędzy sytuacją kiedy dwa ustalone dźwięki grane są na tej samej strunie, a sytuacją kiedy te same dźwięki grane są na sąsiednich strunach. Zyskujemy dzięki temu kontrolowanie dynamiki dźwięku w kontekście całego utworu, co w przypadku legato jest znacznie trudniejsze. Dodatkowym atutem jest łatwość akcentowania wybranych dźwięków w be-bopowych frazach, co jest często wykorzystywane przez gitarzystów jazzowych takich jak np. Pat Martino.

Czym ta technika jest, a czym nie jest

Pierwsze skojarzenie tej techniki automatycznie klasyfikuje ją jako staccato. Wynika to z kilku czynników. Mówiąc o technice tappingu trzeba odwoływać się raczej do określeń pianistycznych, niż gitarowych. W technice fortepianowej staccato wykonywane jest poprzez rytmiczne robienie przerw pomiędzy dźwiękami. Ręka odrywa się (w rytmie nut) wysoko ponad klawiaturę i kolejne dźwięki są krótkie sprawiając wrażenie akcentowanych. Portato natomiast związane jest z minimalnymi przerwami, a nawet nie z przerwami, a z wrażeniem że dźwięk nie jest „ściśnięty” czy też „stłoczony” tak jak w technice legato. Muzyce nadaje to lekkości i selektywności. Tap-portato to technika tapująca najbardziej odległa od tradycyjnej gry na gitarze (kostką lub palcami).

Puls

Takie spojrzenie na granie tappingiem oburęcznym daje nowe, nieograniczone wręcz możliwości manipulowania pulsem. Dotyczy to zarówno wyuczonych utworów, jak i improwizacji jazzowych. Najlepszym przykładem mogą być utwory J. S. Bacha gdzie puls odgrywa często kluczową rolę (najlepszym tego przykładem są nagrania Glenna Goulda, ale nie tylko).

Moja definicja pulsu to nic innego, jak pewien schemat akcentowania. Nie powinien być on jednak chaotyczny, ale przemyślany, świadomy i ściśle powiązany z charakterem utworu. W dziełach klasycznych często akcentuje sie mocne części taktu (raz, czasem trzy), akcenty są często zróżnicowane – mocniejsze i słabsze (np. na raz mocny, na trzy słabszy). Innymi słowy jest to coś, co sprawia że chce nam się tupać (albo kiwać głową na koncercie) w rytm melodii, którą właśnie słyszymy.

Często może się zdarzyć że w obrębie taktu nie ma żadnego mocnego akcentu, wtedy schemat najczęściej rozciąga sie na wiele taktów, a stukanie akcentowanych nut da nam osobny, ciekawy schemat rytmiczny. Schemat ten przeważnie nie jest jednorodny. Często powtarza się kilka razy, by w końcu nastąpiło załamanie rytmu i „rozwiązanie” owego schematu akcentowania. Takie zabiegi bardzo są widoczne np. „Wariacjach Goldbergowskich” w wersji Glenna Goulda.

W nagraniach jazzowych natomiast sztandarowym przykładem kombinacji z pulsem w improwizacjach jest rytm synkopowany, gdzie akcentujemy tylko słabe części taktu. Od strony technicznej z pulsem wiążą się jeszcze dwa ważne zagadnienia (oprócz samych akcentów) – utrzymywanie rytmu (granie w jednostajnym rytmie bez opóźnień) i „trafianie punkt” (żadna nuta nie powinna być opóźniona ani przyspieszona), więc pomocne będzie ćwiczenie z metronomem.

Technika portato da Wam dużą świadomość i swobodę przy manipulacji pulsem, jest to jeden z najważniejszych czynników przemawiających na korzyść portato.

Po co to wszystko?

Zdaję sobie sprawę z tego, że opisane tu zagadnienie prawdopodobnie nie jest nowe, pewnie gdzieś zostało już wcześniej opisane (np. w jednej z wielu książek na temat tappingu oburęcznego, których niestety nie posiadam – z jednym wyjątkiem), elementy tego typu grania można bowiem odnaleźć u niektórych tapperów (ale jest ich niewielu). Jendakże nie znalazłem nigdzie w sieci informacji na temat takiego podejścia, a pozwoliło mi ono zrobić duży krok na przód jeśli chodzi o artykulacyjną dokładność odtwarzanych utworów. Jeśli gracie tą techniką – wypróbujcie to podejście – po co mielibyście wyważać otwarte drzwi….

Dosyć podobny stosunek do takiej artykulacji ma Zefir, który mówi o tym w wywiadzie dotyczącym tappingu krzyżowego. Czytamy tam: ” (…) W technice krzyżowej jest bardzo mało legato, wszystkie dźwięki są wyartykułowane palcami, podobnie jak podczas gry kostką (…)”

Praktyka

Najprostszym przykładem osobliwości tej techniki może być tryl klawesynowy. W technice gitarowej tryle wykonuje się zazwyczaj na jednej strunie z użyciem techniki legato. Brzmią one bardzo gitarowo, żaden instrument klawiszowy nie ma takiej płynności trylu. Okres baroku słynął z bogactwa różnego rodaju ozdobników (także i tryli) wykonywanych często na instrumentach klawiszowych o wyrównanej dynamice dźwięku (np. klawesynie). Tam tryl półtonowy brzmi tak, że dźwięki są od siebie mocno oddzielone. Podobny (nieco perkusyjny) efekt uzyskamy grając portato. Tryl zupełnie nie będzie przypominał tradycyjnego gitarowego, tylko raczej ten klawesynowy.

Zapraszam do działu MP3 & video, gdzie można ściągnąć pliki MP3 i DivX zawierające przykłady brzmienia tej techniki (praktycznie każdy przykład z tego działu był nagrany z użyciem portato).

Autor: Adam Fulara / http://fulara.com

Comments are closed.

Przeczytaj poprzedni wpis:
Styl gry na gitarze. Jak grać rock i metal cz3

W tym artykule przedstawiam to co tygrysy lubią najbardziej. Szybkie i rytmiczne zagrywki. Myślę, że czytający ma już opanowane podstawy...

Zamknij