Gitara.org

Line 6 Flextone III XL

Line 6 z całą pewnością należy do firm wiodących prym w produkcji wszelkiej maści urządzeń umożliwiających gitarzystom grę. Do tej pory słynęła głównie z procesorów gitarowych oraz urządzeń typu Guitar Port i podobnych. Ostatnimi czasy wypuściła jednak na rynek serię bardzo dobrych wzmacniaczy gitarowych. Omawiany wzmacniacz, będący flagowym modelem, oparty jest na brzmieniu POD’a XT i Vetty. A teraz przejdźmy do danych technicznych:

BUDOWA

a) obudowa:

Co tu dużo mówić, piec jest wykonany po prostu bardzo estetycznie i solidnie. Trochę nietypowy kolor siatki (złoty) nie razi, jak by się to mogło na początku wydawać. Wraz z nowym, stylowym logiem Line 6 wygląda bardzo efektownie. Całość obita jest skóropodobnym materiałem. Szkoda tylko, że na górnych narożnikach producent nie założył metalowych bądź chociaż plastikowych osłonek. Czymś, co od razu bije po oczach jest brak panelu regulacyjnego na przedniej ścianie urządzenia. Ten panel oczywiście istnieje, ale umieszczony jest w tylnej części górnej płyty. Moim zdaniem takie rozwiązanie jest o wiele wygodniejsze od dotychczas seryjnie stosowanych.

b) wnętrze:

Flexton III XL to wzmacniacz stereofoniczny o mocy 100W, oparty na dwóch 12″ głośnikach Custom firmy Celestion. Dopowiedzieć należy, że głośniki te zostały zaprojektowane specjalnie dla Line 6. Jak już wspomniałem jest to model flagowy, co oznacza, że jest maksymalnie wyposażony, zarówno pod kątem pracy na scenie, jak i w studio, np. wyjścia na dodatkową kolumnę, pętla (stereo) efektów, wejścia i wyjścia MIDI itd. Ponadto zastosowano w nim nową końcówkę mocy, zaprojektowaną do Vett’y i Duoverba oraz znacznie większe transformatory.

c) obsługa:

Dostęp do symulacji wzmacniaczy odbywa się za pomocą jednej gałki. Poszczególne pokrętła służą do regulacji ustawień: Drive, Bass, Mid, Treble, Presence, Volume, Reverb. Po wybraniu ustawień możemy je zapisać w jednej z czterech dostępnych komórek pamięci. Dokonujemy tego poprzez dwukrotne naciśnięcie przycisku. Gałka Delay odpowiada za kilka parametrów: fedback, mix i barwę. Aby ustawić wartość fedback należy nacisnąć przycisk wyboru delaya i jednocześnie kręcić gałką Delay. W podobny sposób ustawiamy dwie pozostałe opcje. Efekty z grupy mod podlegają tym samym zasadom regulacji, z tym, że każdy efekt ma z góry przyporządkowany parametr, który można ustawiać gałką Mod.

d) wzmacniacze:

Flexton III posiada 32 wbudowane brzmienia. Oparte są one na najpopularniejszych wzmacniaczach, np. Marshall, Matchles czy Fender. Oczywiście firm i modeli jest znacznie więcej. Większość brzmień oparta jest na wzmacniaczach kultowych, ale oddano nam do dyspozycji również parę takich, które oparto o brzemienia nowych modeli wzmacniaczy.

e) kolumny:

Oprócz symulacji brzmień wzmacniaczy mamy również symulację różnych kolumn głośnikowych. Ustawień tych jest 22. Wyboru kolumny dokonujemy poprzez naciśnięcie pokrętła Models. Zapala się zielone światełko. Teraz możemy wybrać interesujące nas ustawienie.

f) efekty:

Nie ma sensu opisywać tutaj wszystkich efektów. Wiadomo, że sekcja efektów oparta jest na POD’zie XT, więc jasne jest, że efektów tych mnóstwo. O tradycyjnych efektach typu chorus czy delay nie ma co mówić nie trzeba dużo mówić. Z ciekawszych rozwiązań warto wymienić przeróżne symulacje, np. kostek podłogowych (choćby Ibanez TubeScreamer czy Electro Harmonix Memory Man) czy pogłosu taśmowego (Roland Space Echo). Ponadto mamy także kompresor i bramkę szumów. Wszystkie efekty podzielono na dwie kategorie: Delay i Mod. Każda z nich obsługiwana jest osobną gałką.

g) dodatki:

Ciekawym i bardzo wartościowym bonusem jest możliwość zastosowania jednego z dwóch opcjonalnych sterowników nożnych. Dodatkowe możliwości wynikające z dołączenie sterownika nożnego to: duży display z możliwością wpisywania nazw własnych programów, zdalne załączanie reverbu, więcej komórek pamięc (aż 36), wah-wah, tuner chromatyczny, zdalne załączanie pętli efektu.

BRZMIENIE

Brzmienie jest znacznie potężniejsze niż w poprzednich modelach Flextone’a. Wzmacniacz gra klarownie i przejrzyście nawet przy bardzo dużej głośności. Wybór najlepszego i najbardziej uniwersalnego brzemienia jest w tym wypadku niemożliwy. Wystarczy bowiem spojrzeć na gamę efektów i symulacji wzmacniaczy. Tutaj wszystko zależy od gustu i preferencji muzyka, tak więc piec nadaje się zarówno do grania jazzu jak i metalu.

PODSUMOWANIE

W zasadzie prawie wszystko zostało już powiedziane. Na pewno jest to jeden z najlepszych obecnie piecy. A na pewno najlepszy, jeśli chodzi o ilość efektów, symulacji i możliwości regulacji. Pod tym względem Line 6 od lat nie ma sobie równych. Jeśli do tego wszystkiego dodać prostotę obsługi, olbrzymią moc i energię oraz znakomite przystosowanie do pracy w studio wychodzi na to, że jest to obecnie najbardziej uniwersalny piec. W tym wypadku jednak nie sprawdza się stare przysłowie, że jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego. Ten wzmacniacz naprawdę radzi sobie w każdych warunkach.

Autor: Darks

Comments are closed.

Przeczytaj poprzedni wpis:
Nagrywanie w studio. Odsłuch bliskiego pola.

Po przewrocie, jaki dokonał się przed ponad dekadą w naszym kraju, jak grzyby po deszczu powstawać zaczęły mniejsze i większe...

Zamknij